Scrollujesz swój feed i widzisz znajomych, ale jakby… młodszych? Mniej zmęczonych, w innych fryzurach, na ich twarzach widnieją filtry ze Snapchata, które już dawno wyszły z mody. Podpis? „2026 is the new 2016”. Internet zalewa fala melancholii. Wszyscy wrzucają zdjęcia sprzed dekady, wspominając czasy, gdy każdy odtwarzał Mannequin Challenge, w radiu leciało Work Rihanny a świat wydawał się prostszy w obsłudze. Nie ma co ukrywać, 2016 to okres, w którym brylowali Millenialsi. Pokolenie Y, przytłoczone dorosłością, kredytami i pędem życia w 2026 roku, znalazło sobie idealną odskocznię w sentymentalnej podróży do przeszłości. Nostalgia w social mediach jest teraz nie tylko mega modna, ale i bardzo nam potrzebna. To powrót do „Złotej Ery” Instagrama – roku 2016, kiedy platforma była wciąż (w miarę) beztroska, algorytmy sprzedażowe nie rządziły naszym życiem, a my po prostu dzieliliśmy się estetycznym zdjęciem kawy czy nowymi butami. To jak najbardziej naturalny cykl, moda na nostalgię wraca co 10-15 lat. Jednak w 2026 roku ten trend ma drugie dno, którego we wcześniejszych latach jeszcze tak dotkliwie nie czuliśmy. Zanim dołączysz do zabawy dla kilku serduszek i komentarzy, zastanów się: kto tak naprawdę na tym zyskuje?

Niewinna zabawa
Na pierwszy rzut oka to tylko zdjęcia. Chcemy pokazać, jak dojrzeliśmy, albo wręcz przeciwnie – udowodnić, że czas się dla nas zatrzymał. To buduje więzi, wywołuje uśmiech i daje nam ten przyjemny zastrzyk dopaminy, gdy powiadomienia zaczynają spływać. Jednak dla gigantów technologicznych i algorytmów AI, to coś znacznie cenniejszego niż sentyment. To surowe, idealnie posegregowane dane. Kilka lat temu eksperci ds. bezpieczeństwa ostrzegali nas, że masowe udostępnianie zestawień „wtedy i dziś” to idealny sposób na trenowanie algorytmów rozpoznawania twarzy w zakresie procesów starzenia.
Co lubią jeść algorytmy?
W 2026 roku sztuczna inteligencja jest znacznie potężniejsza niż dekadę temu. Kiedy bierzesz udział w trendzie „2026 to nowy 2016”, dostarczasz jej:
- Weryfikację biometryczną – Potwierdzasz, że Ty to nadal Ty, mimo upływu 10 lat. Pomagasz AI zrozumieć, jak zmieniają się rysy twarzy, tekstura skóry czy owal twarzy u konkretnej grupy demograficznej.
- Kontekst psychograficzny – Twoje zdjęcie z 2016 roku mówi o tym, co wtedy lubiłeś, jak się ubierałeś, gdzie bywałeś. Porównując to z Twoimi obecnymi danymi, algorytmy tworzą jeszcze dokładniejszy profil Twojej ewolucji konsumenckiej.
- Powiązania społeczne – Oznaczasz znajomych na starych zdjęciach? Właśnie rysujesz mapę relacji, które przetrwały dekadę, co dla marek i łowców danych jest bezcenną informacją o Twojej lojalności.
FOMO czy utrata kontroli?
Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Czy dla „klików” i chwilowej uwagi warto oddawać kolejne kawałki swojej prywatności? Social media są zaprojektowane tak, by wywoływać w nas FOMO. Widzimy, że wszyscy to robią, więc czujemy presję, by dołączyć. Algorytmy promują treści zgodne z trendem, więc jeśli chcesz, by Twój post dotarł do ludzi – musisz płynąć z prądem. Ale czy bycie „na czasie” jest warte bycia produktem?
Bądź świadomym użytkownikiem
Nie musisz kasować konta i uciekać, gdzie raki zimują. Nostalgia jest piękna i ludzka. Warto jednak pamiętać, że w 2026 roku dane to nowa waluta. Każdy viralowy trend, który opiera się na udostępnianiu wizerunku lub danych historycznych, rzadko jest tylko zabawą. Często ma także drugie dno, które jest pożywką dla korporacji.
Zanim klikniesz „opublikuj”, zadaj sobie pytanie:
- Czy to zdjęcie zawiera informacje, których nie chciałbym/abym ujawniać (lokalizacja domu, twarze dzieci, które już dorosły)?
- Czy robię to dla bliskich i siebie, czy tylko po to, by nakarmić algorytm i zyskać zasięgi?
- Czy jestem świadomy/a, że to zdjęcie prawdopodobnie zostanie użyte do trenowania kolejnej generacji modeli AI?
Może zamiast publicznego posta, wyślij to zdjęcie znajomym na prywatnym czacie? Emocje będą te same, a Twoja prywatność pozostanie (w większym stopniu) Twoja.